TARGI DESIGNU W PARYŻU 2018 | CO TO ZA WYDARZENIE I CO JA TAM ROBIŁAM?

TARGI DESIGNU MOM Maison&Objet odbywają się na terenie parku ekspozycyjnego VILLEPINTE w Paryżu w terminie 19-24.01 Są to największe targi designu w Europie!

Nie wiesz jak wypromować produkt? Jedź na targi i porozmawiaj z wystawcami!
Szukasz inspiracji lub właśnie zakładasz firmę? Jedź na targi i podglądnij, co inni ze sobą przywieźli!

Każde targi to doskonała okazja dla przedsiębiorców, żeby zaprezentować światu swoje najnowsze lub najlepiej sprzedające się produkty. Nie ważne z jakiej branży jesteś – jeśli poszukasz wystarczająco dobrze, na pewno znajdziesz jakiś event skrojony na miarę Twojej firmy. Jedne z najważniejszych targów designu odbywają się w Paryżu, światowej stolicy mody. Właśnie na nich miałam okazję być i było to dla mnie fantastyczne nowe doświadczenie!

Ville Pinte (miejsce, gdzie odbywają się targi) to zespół kilku ogromnych pawilonów zlokalizowanych pod Paryżem, do którego przyjeżdżają zainteresowani z całego świata. Hale te składają się z kilku olbrzymich pomieszczeń, podzielonych na sektory zgodnie z rodzajem profesji wystawców. Przejście jednej w linii prostej zajęło mi niemalże 20 minut (no dobra, zatrzymałam się parę razy), więc niemożliwe jest dokładne zapoznanie się ze wszystkimi stoiskami. Może nawet nie warto… prezentują się tam różne branże, a jadąc na takie wydarzenie warto wiedzieć, po co się to robi i czego się tam szuka. Szkoda marnować czas na szwendanie się po dziale meblowym, kiedy sprzedajesz produkty dla dzieci, mam rację? Co ciekawe, zaraz po MOM Maison&Objet odbywa się tam słynny paryski Fashion Week.

Ilość prezentowanych tam produktów jest ogromna. Jeśli dopiero zaczynasz swoją karierę zawodową i szukasz inspiracji to właśnie tam możesz podejrzeć ciekawe projekty innych kreatywnych ludzi. Przejście jednej hali wzdłuż i wszerz jest dość męczące, a co dopiero gdy mowa o 8 (chyba tyle ich tam jest). To chyba dobrze oddaje ilość towaru zwiezioną na paryskie targi.

Stoiska są ułożone tematycznie, wg branży czy typu towaru, co jednej strony ułatwia szukanie określonych produktów, ale z drugiej strony przytłacza. Ilość pięknych, starannie wykonanych, wysokiej jakości rzeczy na stosunkowo ”niewielkim” obszarze przyprawia o zawrót głowy. Wyobraźcie sobie np. Centrum Warszawy zasypane np. tylko nowiutkimi designerskimi zegarkami. Nieźle, nie?

Żeby dostać się na targi będąc osoba z zewnątrz lub zwykłym przedsiębiorcą lub klientem nie wystawiającym niczego na targach trzeba odpowiednio wcześnie zapisać się na listę i zapłacić za bilet, który niestety do tanich nie należy. Tym bardziej cieszę się, że udało mi się tam pojechać w celach zawodowych i przy okazji poznać ten branżowy mikroklimat ;).

No dobrze, ale co ja tam właściwie robiłam? Otóż promowałam markę, czyli spędzałam 10 godzin dziennie na stoisku z zabawkami dla dzieci (i to jakimi!) rozmawiając z przyszłymi, potencjalnymi klientami naszej firmy.

Zacznijmy od tego, że na targach poznaje się ciekawych ludzi i tworzą się międzynarodowe przyjaźnie. Stoiskowi sąsiedzi często się zapamiętują, ponieważ wszyscy się do siebie uśmiechają (zazwyczaj w celu przyciągnięcia potencjalnych klientów). Panuje tam miła atmosfera, która jest konieczna do ubicia dobrego targu czy też sprzedania bądź ulokowania swoich produktów. To przecież właśnie po to jeździ się na wydarzenia branżowe i właśnie po to ja tam pojechałam – żeby promować firmę. W moim przypadku produkującą piękne, ekologiczne zabawki z drewna dla dzieci. Wiele się nauczyłam, nie tylko o produktach, ale też o samym celu prezentowania swojego przedsiębiorstwa w takim miejscu i sposobach pozyskiwania nowych klientów oraz utrzymywania z nimi dobrego kontaktu. Na stoisku pojawiali się ludzie z różnych krajów z całego świata – miałam okazję rozmawiać z ludźmi z USA, Kanady czy Japonii, o Europejczykach nawet nie wspominając. Najważniejsze to dużo się uśmiechać i utrzymywać z klientami pozytywne relacje.

Jak już wspominałam targi, to nie tylko wielkie przedsięwzięcie organizacyjne, ale tez świetna okazja do spotkania się ze swoimi klientami niemal z całego świata. Wieczorami niektórzy wystawcy zapraszają swoich kontrahentów na szampana i mały bankiet, często przy ich stoisku. Spotkaniom tym towarzyszą rozmowy o sprzedaży, prognozy na kolejny okres czy zwykłe wymiany anegdot i anegdotek. Jasne jest, że na takich eventach najważniejsze są kontakty i dobre relacje z klientami. Czasami rozmawia się o interesach, a czasami o dzieciach, psie czy kocie Twojego klienta. Klient ma zapamiętać Twoją firmę i mieć z nią dobre skojarzenia. A potem to już tylko krok do złożenia zamówienia i powiększenia sprzedaży.

Parc de Expositions podzielony jest na 8 wielkich hal, pogrupowanych tematycznie. Nie da się ich wszystkich przejść i dokładnie oglądnąć towary wszystkich wystawców, nie mniej jednak samo spacerowanie między alejkami sprawia oku wiele przyjemności. Warto było pojechać! 

Jeśli chcecie zobaczyć więcej zdjęć z tego eventu – zapraszam na mój Instagram 🙂

A Wy? Byliście kiedyś na jakichkolwiek targach? Jako wystawcy czy osoby prywatne?
Dajcie znać jakie mieliście wrażenia!

Ściskam,
K.

KINIACZ
Studiuję filologię włoską na UJ i kocham podróżowanie! Jestem Ambassadorką EF Education First i Absolwentką EF Roma oraz EF Nowy Jork! <3 Jeśli masz jakieś pytania - śmiało pisz do mnie! PSS! Na Facebooku udostępniam czasami ciekawostki związane z Włochami, a na Instagramie możesz poznać mnie bliżej :) YouTube'a dopiero rozkręcam, ale docelowo będą tam relacje z moich podróży! Zapraszam!
%d bloggers like this: