STUDIA VS. RZECZYWISTOŚĆ | JAK UCZELNIA ZNISZCZYŁA MOJE PLANY?

A miało być tak pięknie...

work and travel usa

Cześć! Wszystko u Was dobrze?

Wakacje 2018 miały być najlepszymi wakacjami mojego życia. Miałam spędzić 3 miesiące w Stanach Zjednoczonych, zwiedzając wszystkie te znane i mniej znane miejsca z filmów, które oglądałam jako dziecko. Co poszło nie tak?

nowy jork

POCZĄTKI

Wszystko zaczęło się na pierwszym roku studiów. Zafascynowana uniwersyteckim światem poszłam na spotkanie z konsulem USA, które okazało się spotkaniem promującym wyjazdy typu Work and Travel. Od razu poczułam, ze to coś dla mnie. Niestety, to był dopiero pierwszy rok studiów, a jeszcze nie do końca wiedziałam co to jest sesja, jak zdaje się egzaminy i czym różni się kolokwium od kartkówki (niczym). Nie chciałam rzucać się na głęboka wodę dlatego wtedy odpuściłam, ale wiedziałam, że taki wyjazd to by było coś i cierpliwie czekałam na swoje 5 minut.

Pierwszy rok minął. Nadszedł kolejny. Zaczęłam studiować filologię. Spotkałam też Asię, ambasadorkę Camp Leaders. Wszystko opowiedziała mi o swoim wyjeździe zapewniając, ze bez problemu pogodzę go ze studiami (Asia też studiuje filologię). Postanowiłam wówczas, że w nadchodzące wakacje spełnię jedno ze swoich największych marzeń – zobaczę Amerykę na własne oczy. Podpisałam kontrakt w listopadzie. Wszystko biegło zgodnie z planem. Powoli uzupełniałam aplikację, donosiłam potrzebne dokumenty, robiłam różne zdjęcia. Przełożyłam nawet egzamin(!), żeby pojechać na targi do Warszawy i osobiście porozmawiać z dyrektorami campów, u których mogłabym pracować.

TARGI PRACY

Targi odbywały się w lutym, w pięknym i nowoczesnym hotelu w centrum miasta. Mimo początkowej nieco nerwowej atmosfery i sporego zamieszania udało mi się porozmawiać z kilkoma dyrektorami campów. Dostałam prace jako housekeeping na campie mieszczącym się 2h samochodem od Nowego Jorku. W Stanach taka odległość to prawie nic, więc byłam zachwycona! W rozmowie Pani Dyrektor doceniła mój poziom języka angielskiego i zaproponowała, żebym pomagała od czasu do czasu w pracach biurowych na campie, co ucieszyło mnie jeszcze bardziej, bo mogłabym zdobyć jakieś nowe doświadczenie.

Na targach poznałam ciekawych ludzi, zawiązały się nowe znajomości. (Dlatego WARTO uczestniczyć w takich wydarzeniach!) Z niektórymi nawet umówiłam się na wspólne podróżowanie po zakończeniu pracy w USA. Extra! Co więcej moja nowo poznana koleżanka wygrała w konkursie organizowanym na targach lot helikopterem nad NYC! Byłam skłonna odłożyć trochę kasy i do niej dołączyć!

domki usa

NIC Z WYJAZDU

Niestety moja amerykańska bańka pękła. W marcu okazało się, ze mogę zapomnieć o moim wyśnionym American Dream, jeśli chce studiować dalej… Dobierając terminy pracy w USA chciałam wyjechać jak najpóźniej (żeby wcześniej zdać wszystkie egzaminy i jechać na spokojnie). Prace w Stanach miałam zacząć 13 czerwca, a najważniejszy egzamin w sesji został ustalony na 18… ale to jeszcze nic. Podczas rozmowy z wcześniej wspomniana Asia zostałam przez nią zapewniona, ze nie będzie najmniejszego problemu ze zorganizowaniem tak zwanej zerówki. Skoro jej pozwolili, to liczyłam na to samo, bo studiujemy na tej samej uczelni, na tym samym wydziale i w tym samym instytucie. Byłam pewna ze i w moim przypadku nic nie stanie na przeszkodzie. Niestety okazało się, ze Pani prowadząca ten przedmiot nie widzi żadnej możliwości, żeby zorganizować wcześniejszy egzamin…

W sekretariacie dowiedziałam się, że uczelnia traktuje to jako wyjazd prywatny. ,,Albo chce się studiować, albo podróżować.” Taka wiadomość usłyszałam, jak wręcz błagalnym głosem pytałam w sekretariacie co mogę zrobić w takiej sytuacji. Na nic zdało się też pisemne zaświadczenie od Camp Leaders mówiące, że biorę udział w ,,programie wymiany kulturowej”, bo tak dokładnie się ten wyjazd nazywa.

samolot

Mówi się, że w czasie studiów trzeba się rozwijać, robić więcej. Moje ,,chce więcej” zostało zdeptane i dodatkowo przygniecione cienkim obcasem Pani z Dziekanatu. Czekałam na ten wyjazd dwa lata, przełożyłam egzamin, żeby pojechać na targi, spędziłam sama całe wakacje w Krakowie żeby zarobić na ten wyjazd i patrząc jak moi znajomi bawią się w najlepsze, a ja muszę pracować, często po 12h dziennie… Wszystko na nic.

Nie mniej jednak studia są dla mnie ważniejsze i z programu musiałam zrezygnować… Wyżej wspomniany egzamin na szczęście zdałam. Niedługo po tym, trochę niespodziewanie pojawiła się możliwość by wyjechać do Stanów. Aż głupio by było nie skorzystać… Jak nie drzwiami, to oknem! 😉 Więcej szczegółów na moim Instagramie!

PODSUMOWUJĄC TROCHĘ SZKOLNIE

Wierzę, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Mimo, że ciężko mi było pogodzić się z rezygnacją z programu Work&Travel, doszłam do wniosku, że widocznie tak miało być. Tylko słabi ludzie się poddają. Mimo tych wszystkich przeciwności zaczęłam właśnie Podróż Życia, moje własne American Dream i wiecie co? Jest super! 😉

Pozdrawiam serdecznie!
Kinga

Pytania do czytelników:

  • Uczestniczyliście kiedyś w programie Work&Travel?
  • Chcecie wyjechać w najbliższym czasie?
  • Marzy Wam się amerykańska przygoda?

Śmiało piszcie! Jeśli macie jakieś pytania dotyczące programu Work&Travel – dajcie znać! Mimo, że jednak nie pojechałam, to przeszłam cały proces aplikacji, więc chętnie Wam doradzę co i jak! 😉

Ściskam raz jeszcze,
Kinga

KINIACZ
Studiuję filologię włoską na UJ i kocham podróżowanie! Jestem Ambassadorką EF Education First i Absolwentką EF Roma oraz EF Nowy Jork! <3 Jeśli masz jakieś pytania - śmiało pisz do mnie! PSS! Na Facebooku udostępniam czasami ciekawostki związane z Włochami, a na Instagramie możesz poznać mnie bliżej :) YouTube'a dopiero rozkręcam, ale docelowo będą tam relacje z moich podróży! Zapraszam!
%d bloggers like this: