PIERWSZY TYDZIEŃ WEGANIZMU

PIERWSZY TYDZIEŃ WEGANIZMU

Nowy rok, nowa ja.

Od zawsze lubiłam próbowanie nowych rzeczy, ale tym razem zaskoczyłam samą siebie. Postanowiłam zostać weganką (na tydzień)! 😀

No, może trochę teraz przesadziłam z tym weganizmem. Po prostu postanowiłam spróbować, jak to jest być na diecie roślinnej i wiecie co? Na razie czuję się super!

WEGANIZM – POCZĄTKI

Wszystko zaczęło się od znalezienia na YouTubie na kanału jednej vlogerki-weganki. Wiecie, sesja i te sprawy… Po początkowej niechęci do takiego stylu życia stwierdziłam, że co mi tam – spróbuję! Od razu zaczęłam poszukiwania smacznych przepisów i porad w Internecie jak przejść na weganizm. Od razu, z dnia na dzień? Czy może stopniowo?

JAK PRZEJŚĆ NA WEGANIZM?

W większości artykułów, które przeczytałam było jasno napisane, że nie powinno się przechodzić na weganizm z dnia na dzień. To może być zbyt duży szok dla naszego organizmu, często przyzwyczajonego do jedzenia zbyt dużych ilości nabiału i mięsa. Rozsądnie jest zastosować metodę małych kroczków, czyli zacząć od wprowadzania np. wegańskich śniadań, kolacji lub np. wegańskich poniedziałków (#veganmonday).

W wegańskim świecie funkcjonuje także Veganuary, czyli wegański styczeń. Jest to globalna akcja, która zachęca ludzi do spróbowania weganizmu przez miesiąc. Ja załapałam się tylko na tydzień. 😀 Akcja wiąże się ściśle z postanowieniami noworocznymi – jednym z najczęstszych postanowień noworocznych u większości ludzi jest zmienić swoje życie, a przynajmniej dietę. No, przyznawać się – kto też powtarzał sobie: ,,w 2019 roku jem zdrowo”?

JAK SIĘ CZUJĘ?

Spodziewałam się, że brak nabiału i mięsa spowoduje spadek sił i motywacji, bo przecież mój organizm jest przyzwyczajony do tych składników. Tymczasem czuję się lekko, nie jestem ospała i mam dużo energii do działania! Czyżby dieta miała naprawdę tak ogromny wpływ na nasze życie?

Najwyraźniej. Ale początki bywają trudne. Tak też było w przypadku mojego pierwszego tygodnia weganizmu. A właściwie – semiweganizmu, bo parę razy zdarzyły mi się wpadki i np. wypiłam kawę z krowim mlekiem (ale bez laktozy!).

WNIOSKI

Jakie wyciągnęłam wnioski z tego doświadczenia? Przede wszystkim uświadomiłam sobie, jak wiele produktów pochodzenia zwierzęcego jemy na co dzień i często nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy… Zrozumiałam też, że dieta ma naprawdę ogromny wpływ na nasze zdrowie i życie. Jedząc roślinnie, czyli wegańsko czułam się świetnie!

Czy zostanę weganką na zawsze? Nie wiem, pewnie nie. Przy moim intensywnym trybie życia nie byłabym w stanie tak dokładnie kontrolować tego, co jem w czasie mojego tygodnia. Ale ten eksperyment uświadomił mi jak ważne jest zdrowe odżywianie i jedzenie warzyw oraz jak ogromny wpływ na nasze codzienne życie ma dieta.

Ponad 80% chorób bierze się właśnie z nieprawidłowego odżywania, także refleksją, jaka pozostanie mi w głowie po tym eksperymencie jest – Kinia, jedz więcej warzyw!

A wy? Jecie mięso i produkty pochodzenia zwierzęcego? A może też próbowaliście kiedyś diety roślinnej, wegańskiej? Dajcie znać w komentarzach!

Buziaki,

Kiniacz XOXO
KINIACZ
Studiuję filologię włoską na UJ i kocham podróżowanie! Jestem Ambassadorką EF Education First i Absolwentką EF Roma oraz EF Nowy Jork! <3 Jeśli masz jakieś pytania - śmiało pisz do mnie! PSS! Na Facebooku udostępniam czasami ciekawostki związane z Włochami, a na Instagramie możesz poznać mnie bliżej :) YouTube'a dopiero rozkręcam, ale docelowo będą tam relacje z moich podróży! Zapraszam!
%d bloggers like this: