CZY NA KURSACH Z EF SIĘ IMPREZUJE? | IMPREZY A NAUKA Z EF EDUCATION FIRST – PRZEKONAJ RODZICÓW NA WYJAZD!

Rodzice nie chcą Cię puścić na kurs, bo uważają, że taki wyjazd to istny festiwal pijaństwa? A może to Ty chcesz wyjechać na kurs właśnie ze względu na imprezy? Pod pretekstem nauki języka w obcym kraju? Sprawdź, jak to wygląda naprawdę i przekonaj się czy nauka z EF Education First to tak naprawdę jedna wielka niekończąca się impreza. Zaczynamy!

Słyszałaś/eś o kursach EF Education First, że to przede wszystkim niekończące się imprezy rana? Nie chcesz wydać tyle pieniędzy (zobacz: NAJDROŻSZE DWA TYGODNIE W MOIM ŻYCIU), bo boisz się, że je na picie wymyślnych drinków w barze przy plaży zamiast na naukę w prestiżowej szkole? Czy na kursach z EF w ogóle się uczy? Te pytania nurtują nie tylko rodziców, ale też i przyszłych uczestników kursów z EF Education First.

Uwaga: potwierdzone info! Wiem o tym z wiadomości od Was, za które z resztą serdecznie dziękuje! <3
Jeśli chcesz do mnie napisać, łap adres: hello.kingakus@thelife.pl

KRÓTKO I NA TEMAT

Powiem tak – wszystko zależy od tego, po co tam jedziesz. Jeśli chcesz imprezować, to z pewnością znajdziesz wiele klubów i dyskotek, a przede wszystkim ludzi chętnych towarzyszyć Ci w zabawie. Nawet codziennie. Zastanów się tylko czy chcesz siedzieć co rano na zajęciach na potężnym kacu, czując się beznadziejnie po nieprzespanej nocy i czekając aż wybije godzina zero czyli koniec zajęć. Pamiętaj, że warunkiem ukończenia kursu i otrzymania certyfikatu EF Education First jest uzyskanie min. 80% obecności na zajęciach w szkole, więc będziesz musiała/musiał do niej chodzić. Jeśli jednak nie jesteś typem imprezowicza, chcesz się rozwijać i brać z życia co najlepsze, a także zdobyć dyplom EF i wpisać go jako dodatkowy atut do CV – kurs z EF Education First jest idealnym rozwiązaniem, które na pewno Ci w tym pomoże.

Jak to wyglądało u mnie?

Mimo, że decyzja o wyjeździe zapadła dość spontanicznie, wiedziałam po co pojechałam do Rzymu. Ukończyłam EF Roma. Był wrzesień. Za miesiąc miałam rozpocząć studia filologiczne, dokładniej italianistykę (filologię włoską). Potrzebowałam podszlifować mój włoski.

Wyjeżdżając umiałam niewiele więcej niż liczyć do 10 i się przedstawić. Po dwóch tygodniach nauki moje zdolności językowe przeszły moje najśmielsze oczekiwania. Ok – może nie wiedziałam co to jest congiuntivo (tryb łączący we włoskim, którego nie ma w polskim, o zgrozo!), ale potrafiłam złożyć ciekawe zdania w czasie teraźniejszym i proste w przeszłym. Znałam czasowniki modalne i ich użycie. Oraz godziny. I daty. I słówka. To wszystko w dwa tygodnie kursu intensywnego. Dodatkowo gdy uczysz się języka obcego w kraju, w którym wszystko co cię otacza jest właśnie w tym języku, Twój mózg chłonie nowe słówka i struktury gramatyczne niczym gąbka. A przynajmniej tak było w moim przypadku.

Czy to wszystko tylko dzięki EF?

Na pewno rodzaj i jakość prowadzonych zajęć się do tego bardzo przyczyniła. Z przyjemnością chodzi się na wręcz spersonalizowane lekcje prowadzone przez native speakerów, którzy kochają swoją pracę. (Przy teście poziomującym zaznaczasz, na czym chcesz się skupić podczas kursu – czy będą to słówka, czy gramatyka, czy po prostu mówienie. Przynajmniej tak było w moim ukochanym EF Roma, stąd ta personalizacja zajęć.)

Nauczyciele i pracownicy szkoły zawsze są gotowi Ci pomóc. Tłumaczą nawet najprostsze zagadnienia po kilka razy. Uważam jednak, że najważniejsza była moja własna praca. Zawsze odrabiałam zadania domowe. Nie opuszczałam zajęć (nawet po szkolnej imprezie, a to była festa!) Przychodziłam do szkoły na czas. Zdarzało się nawet, że przychodziłam trochę wcześniej albo zostawałam dłużej tylko po to, żeby się pouczyć, np. w laboratorium iLab. Bo chciałam, po prostu. Bo sprawiało mi to przyjemność. Bo zawsze był tam ktoś, kto również chciał polepszyć swoje zdolności językowe i porozmawiać. A poza tym w szkole mieli pyszną kawę! Jeśli nie orientujesz się w rodzajach włoskich kaw, koniecznie zajrzyj tutaj:

10 RODZAJÓW WŁOSKIEJ KAWY

Swoją drogą ten kurs był dla mnie takim 2w1, bo oprócz tego, że chodziłam na lekcje języka włoskiego, mieszkałam we włoskiej rodzinie i żyłam przez chwilę jak Włoszka, to często po zajęciach rozmawiałam z moimi nowymi znajomymi… po angielsku. Bo po prostu tak było nam łatwiej się dogadać. Myślę, że gdybym była tam trochę dłużej, to te granice między angielskim a włoskim stopniowo by się zatarły.

Oczywiście to nie jest tak, że cały wyjazd siedziałam z nosem w książkach. Nie, nie, absolutnie! Miałam też czas na zwiedzanie czy wyjście na pyszną włoską pizzę ze znajomymi. Nawet co wieczór. Po prostu chcę podkreślić tu fakt, że musisz wiedzieć, po co jedziesz na kurs z EF. Od Ciebie zależy czy chcesz intensywnie uczyć się języka czy chcesz po prostu chodzić codziennie na imprezy. Albo najzwyczajniej w świecie – zwiedzać nowy kraj. Jeśli znasz odpowiedź, to połowa sukcesu za Tobą.

IMPREZY EF A BEZPIECZEŃSTWO

Jeśli chodzi o imprezy, to tak – były organizowane. Dokładniej jedna w ciągu na pewno dwóch, jak nie trzech tygodni (informacja od znajomych, którzy przyjechali na kurs trochę wcześniej niż ja). Kiedy była następna – nie wiadomo. Wychodzi średnio jedna impreza na miesiąc, a była to impreza niebanalna, bardzo kulturalna. Obowiązywały na nią zapisy w biurze szkoły. Klub, w którym odbywała się zabawa, był wynajęty specjalnie przez szkołę EF. Nikt z zewnątrz bez specjalnej opaski nie miał prawa wejść do środka. Wejście było strzeżone przez dwóch eleganckich bramkarzy w czarnych garniturach.

W trakcie imprezy (nazwałabym to raczej pewnego rodzaju bankietem), każdy mógł skorzystać z bufetu szwedzkiego oraz miał w cenie jednego drinka. J E D N E G O. Najczęściej był to kieliszek prosecco lub zwykłe, czerwone wino. Oczywiście tylko dla pełnoletnich. I mówię to całkiem poważnie – opaski, które uprawniały nas do wejścia do lokalu były w dwóch kolorach. Zielone dla pełnoletnich, natomiast czerwone dla tych nieco młodszych uczniów szkoły EF.

Warto tu też wspomnieć o tzw. godzinie policyjnej. Osoby, które nie miały ukończonego 18 roku życia musiałby być z powrotem w domu u rodziny goszczącej o godzinie 23. P u n k t . Jeśli zdarzyłaby się sytuacja, że nie zjawiliby się o wyznaczonej porze, host-rodzice zmuszeni byli do natychmiastowego powiadomienia obsługi EF, dzwoniąc pod tzw. emergency number. Z relacji moich młodszych znajomych wiem, że od tej reguły nie było wyjątku. EF stawia na jakość, nie może pozwolić sobie na jakiekolwiek niedociągnięcia w kwestii bezpieczeństwa. 

Myślę, że ten post pomoże Ci przekonać rodziców. 😉

Jeśli mój wpis Ci się podobał i chcesz mi podziękować – wspomnij przy rezerwacji kursu, że wiesz o nim ode mnie, czyli od Ambasadorki Kingi Kuś lub z bloga thelife.pl 😉 Dostaniesz wtedy zniżkę w wysokości -5%!

Ciebie to nic nie kosztuje, a ja będę mogła zdobywać wiedzę i doświadczenie o kursach EF, którymi się tu z Tobą dzielę!

Jeśli chcesz pozostać w kontakcie – zapraszam na mój Instagram.
Jeśli zastanawiasz się nad nauką języka włoskiego w EF Roma – zobacz film Karla.

Ściskam Cię gorąco, ciao!
Kiniacz

KINIACZ
Studiuję filologię włoską na UJ i kocham podróżowanie! Jestem Ambassadorką EF Education First i Absolwentką EF Roma oraz EF Nowy Jork! <3 Jeśli masz jakieś pytania - śmiało pisz do mnie! PSS! Na Facebooku udostępniam czasami ciekawostki związane z Włochami, a na Instagramie możesz poznać mnie bliżej :) YouTube'a dopiero rozkręcam, ale docelowo będą tam relacje z moich podróży! Zapraszam!