PO ROKU UJAWNIAM BLOGA | MOJE POCZĄTKI

Moi Drodzy, minął już rok odkąd założyłam bloga. Co się wydarzyło w tym czasie? Czego się nauczyłam? Jakie wyciągnęłam wnioski? Co z moimi obawami i przemyśleniami? Zapraszam do lektury!

kinga kus blog

Jak pewnie część z Was już wie – od jakiegoś czasu piszę bloga. Założyłam go rok temu i przez rok wstydziłam się przyznać, że go prowadzę. Dzisiaj, po ponad roku, chcę się z Wami nim podzielić. Zatem – jak zaczęło się moje blogowanie?

Na początku chcę Wam powiedzieć, że czuję się trochę obnażona, bo nie raz przedstawiałam tu swoje doświadczenia i najgłębsze przemyślenia. Czasami, gdy sama czytam pierwsze posty, uśmiecham się do siebie, że coś takiego napisałam. No ale, początki bywają trudne. 😉

blogowanie jak zacząć

CO WY NA TO?

Jedną z rzeczy, których bałam się najbardziej zakładając bloga była… Wasza reakcja, czyli reakcja moich bliższych i dalszych znajomych na wiadomość o tym, że go prowadzę. Dlatego też przez prawie rok ukrywałam ten fakt. Dziś wiem, że to głupie… Wiem też, jaka panuje opinia o blogerach i vlogerach. Ludzie myślą, że to tylko publikowanie swoich zdjęć w różnych dziwnych strojach. No, może czasem trafi się jakiś głęboki opis i tyle. Ale uwierzcie mi, to o wiele więcej. Zapytajcie KOGOKOLWIEK, kto na poważnie prowadzi bloga, e-sklep, stronę internetową czy kanał na YouTubie. Albo profil na Instagramie. Jest milion rzeczy do zrobienia, żeby to wszystko jakoś działało. Każda z nich wymaga poświęcenia jej dużej ilości czasu. Dlatego podziwiam twórców, którzy prowadzą kilka kanałów w social mediach na dużą skalę… Jak wy to robicie???

DOJRZAŁAM

Dopiero po roku mogę powiedzieć, że nie wstydzę się mojej pracy, mojego bloga. Tylko ja sama wiem, ile wysiłku i pracy kosztowało mnie stworzenie tego, co tu widzicie. I wiem, że nie jest to idealne. Ba! Do prawdziwych, wpływowych blogerów brakuje mi jeszcze baaardzo dużo – zarówno wiedzy, techniki, pracy, samego pisania jak i (a może przede wszystkim) samozaparcia. Napisanie postu to nie 10 minut, czasami nawet nie godzina. Gdy brakuje weny, a czasem też pomysłu to napisanie nawet kilku prostych zdań zajmuje dosłownie kilka dni. Bo muszą być spójne, jakoś się łączyć, itp. Zawsze chciałam publikować jakieś wartościowe rzeczy, bo zauważyłam, że niektóre z moich działań wzbudzają Wasze zainteresowanie, m.in. EF, podróże, itp. A napisanie ,,lepszego” postu na ciekawy temat to często kilka nieprzespanych, stresujących nocy. Co za poświęcenie, Kinia!

blogowanie jak pisać

BLOGOWANIE TO CIĘŻKA PRACA?

Jak już mówiłam, tylko ja wiem ile pracy i czasu kosztowało mnie to, co tu widzicie. Sama nauczyłam się jak stworzyć bloga. Od razu rzuciłam się na głęboką wodę, bo zdecydowałam się na własny serwer, kupiłam domenę. Potem sama ją podpięłam, certyfikat SSL również. Następnie nadszedł czas na tzw. Biblię Blogerów i jeszcze parę innych książek przybliżających mi blogowanie. Ściągnęłam też kilka e-booków na ten temat. Zapoznałam się z pozycjonowaniem, SEO, Facebook Ads… Potem zaczęły pojawiać się kursy, szkolenia, od niedawna małe współprace. Patrząc na mojego bloga, chyba troszkę mi to wyszło. A przecież jestem tylko zwykłą blondynką. 😉

Nie mogę Wam powiedzieć, że było łatwo – bo nie było. Pamiętam czasy, gdy wracałam z pracy po 12-godzinnej zmianie (w momencie zakładania bloga i pisania pierwszych wpisów pracowałam jeszcze w Benettonie). Siadałam do laptopa, żeby jeszcze coś zmienić, jeszcze coś napisać. Zdarzało się, że zasypiałam przy biurku, a jeśli brałam się za to w łóżku, to często kończyło się to pobudką rano z laptopem na brzuchu, po nocy przespanej w jednej pozycji, bo ze zmęczenia nawet nie miałam siły odłożyć laptopa na bok. Chcę Wam tylko powiedzieć, że blogowanie wymaga czasu i pracy, ale jeśli włoży się w to serce, jest to praca dająca ogromną satysfakcję.

blogowanie motywacja

PIERWSZE POSTY

Początki bywają trudne. Czasami, gdy czytam moje pierwsze posty, to aż chce mi się śmiać i zastanawiam się, jak mogłam coś takiego napisać. Ale tzw. król polskiej blogosfery – Jason Hunt – powtarza mniej więcej tak:

Nieważne, że boli. Ważne, że masz pisać. Samo się nie zrobi.

Więc pisałam. Rano, wieczorem, w pracy i po pracy. W autobusie, busie i tramwaju, czasem nawet pod prysznicem. Tak – pod prysznicem. Tu wiadomość do moich współlokatorek – dziewczyny, już wiecie dlaczego czasami tak długo siedzę w łazience. Mam nadzieję że się nie gniewacie ;).

Wena przychodzi niespodziewanie, ale dobrze, że jednak czasem przychodzi, bo widzę, że jakość moich tekstów się poprawia. Nie jest idealnie (i pewnie nigdy nie będzie, takie życie perfekcjonistów), ale jest coraz lepiej. Widzę własny progres i to mnie cieszy najbardziej. Nawet nie wiecie ile się nauczyłam…

W tym momencie jestem na etapie zapisu się na jeden z najważniejszych kursów dla blogerów. Powstrzymuje mnie tylko… jego cena. AKTUALIZACJA – zapisałam się na ten kurs. Właśnie jem na obiad chleb posmarowany nożem. I pewnie jeszcze z miesiąc będę… A więc to tak wygląda to życie studenckie, jej!

chleb z solą

WYGLĄD BLOGA

Jakieś pół roku po rozpoczęciu przygody z blogowaniem zdecydowałam się na zakup profesjonalnego motywu ze strony themeforest.net (nie są to tanie rzeczy), gdzie wszystko było po angielsku, łącznie z moim motywem. Nie żeby to był jakiś wielki problem, czy coś, ale jednak wymagało to dużej ilości czasu i pracy, żeby zapoznać się ze wszystkimi technicznymi szczegółami. Mimo, że motyw bardzo mi się podoba, musiałam wszystkiego nauczyć się od początku i poprawiać każdy post ręcznie, żeby angielskie wstawki nie psuły blogowego wizerunku. Dlatego nie widzicie ,,READ MORE”, a ,,CZYTAJ DALEJ”. Pamiętajcie, że to się samo nie zmieniło i zwracajcie uwagę na takie detale na innych blogach, które czytacie. 🙂

To tylko kilka z wyzwań, z którymi przyszło mi się zmierzyć. O poznawaniu podstaw języka HTML i projektowania stron www czy szukaniu banków ze zdjęciami lub programów do ich obróbki nawet nie wspominam. Wtyczki, kody i inne dodatki. Ciągle się tego wszystkiego uczę. Sama jestem ciekawa, do czego mnie to zaprowadzi. Nie zawsze chodzi o cel, czasem liczy się sama droga. Samo blogowanie, czyli tworzenie treści i publikowanie moich doświadczeń sprawia mi radość. Czy to już hobby czy wciąż jeszcze głupota? 😉

PO CO TO ROBIĘ?

Otóż czuję, że mam coś do przekazania. Trochę wiedzy, parę doświadczeń, kilka wzlotów, sporo upadków… Chcę się z Wami tym podzielić. Już nie chodzi nawet tylko o porady podróżnicze – o nie najczęściej pytają mnie znajomi. Tak, tak, jesteście po części inspiracją! 😉 Po prostu wiem, że to co przeżyłam, wnioski, które wyciągnęłam i to co tworzę jest dobre i mam szczerą nadzieję, że komuś się przyda, tak jak i mi przydają się rzeczy napisane przez innych blogerów na podstawie ich własnych doświadczeń. Będzie dobrze, czuję to.

PIERWSZY RAZ

Link do mojego bloga udostępniłam w Instagramowym BIO w Święta Wielkanocne. Bardzo bałam się, jak odbiorą to moi znajomi. Przez pierwsze dwa dni walczyłam ze sobą, czy go tam zostawić, czy może jednak lepiej usunąć. Raz pojawiał się, raz znikał, aż w końcu – przypadkiem – został na dobre. Pewnego wieczoru zapomniałam go usunąć i tak już tam sobie istniał, a ja się przyzwyczaiłam. Jeszcze nie wiem, co wyjdzie z tego całego blogowania, ale trzymajcie za mnie kciuki tak jak ja… Trzymam kciuki za Wasze sukcesy!

NA ZAKOŃCZENIE

Słuchając podcastu jednego z inspirujących mnie blogerów, padło pytanie: co byś robił/robiła, gdybyś nie musiał/musiała troszczyć się o pieniądze. Wyobraź sobie, ze masz piękny dom, nowoczesne mieszkanie, sportowy samochód i pieniądze na koncie, dzięki którym Ty i Twoja rodzina nie będziecie musieli pracować przez np. najbliższy rok, albo nawet lata. Wyobraź sobie, ze stać Cię na wszystko. Podróżujesz i korzystasz z życia robiąc tylko to, na co masz ochotę. Co było by tą rzeczą, którą być robił całymi dniami, poza odpoczynkiem? Pamiętaj, że ta rzecz może, ale nie musi przynosić Ci dochodów – przecież pieniądze już masz, no nie? 😉 Uwierz, leżenie pod tzw. palmą w ciepłych krajach nudzi się po dwóch tygodniach… Zostawiam Was z tym pytaniem. Nie musisz odpowiadać na nie od razu. Zastanów się dobrze, bo ta rzecz jest jedyna i najprawdziwszą rzeczą, która powinieneś robić w życiu. Ja już chyba wiem…

niebo balony

PS. Być może część z Was trafiła na mojego bloga po przeczytaniu mojej zajawki na Facebooku. Proszę, bądźcie wyrozumiali. Wszystkiego, co tu zobaczyliście nauczyłam się sama, nikt mi nie powiedział ,,jak to się robi”. Mam świadomość, że nie jest idealnie, ale idzie w coraz lepszym kierunku i mam nadzieję, że tak pozostanie! 😉

Jeśli kiedyś ktoś z Was będzie zastanawiał się nad założeniem bloga czy chociażby zwykłej wizytówki lub strony firmowej – piszcie. Nie jestem specjalistką, ale chętnie doradzę jak wybrać najtańszy hosting, czym się różni wordpress.com od wordpress.org i gdzie najlepiej kupić domenę.

Ściskam goręcej niż zwykle,
Kinga 🙂

KINIACZ
Cześć, tu Kinga! Jestem studentką filologii włoskiej i pasjonatką podróżowania, kosmetyków naturalnych oraz slow life! Lubię zdrowe jedzonko i pyszne desery, dlatego od czasu do czasu znajdziesz tu ciekawe przepisy! Jestem też Ambassadorką EF Education First i Absolwentką EF Roma! <3 Jeśli masz jakieś pytania - śmiało pisz do mnie! PSS! Na Facebooku udostępniam czasami ciekawostki związane z Włochami, a na Instagramie możesz poznać mnie bliżej :) YouTube'a dopiero rozkręcam, ale docelowo będą tam relacje z moich podróży! Zapraszam!
%d bloggers like this: